
Inside the halls of an elite arts academy, a timid music student begins to outshine her more accomplished and outgoing twin sister when she discovers a mysterious notebook belonging to a recently deceased classmate.
1 take · 0 hearts · 0 replies
W połowie filmu myślałem, że będzie to najłatwiejsza do ocenienia rzecz na świecie, już miałem nawet w głowie żart, że lepiej było po prostu posadzić Sydney Sweeney na 90 minut przed pianinem. Ale potem pojawiła się jedna dobra-niecodzienna scena, potem druga, potem dający do myślenia dialog. No a pózniej samo zakończenie, które jest - nie przesadzam - wybitne. Wszystko to za sprawą obranej tematyki, na którą łatwo mnie zbaitować - czym jest wielkość, dla kogo ona jest, co po nas zostanie i czy maksyma non omnis moriar dotyczy tylko wybrańców. Do tego dochodzą póki co (nie wykluczam rewatchu żeby to zbadać) niezrozumiałe dla mnie obrazy-wizje, których na początku w ogóle nie chciało mi się rozkminiać, a później chyba było już za późno. I może to tylko jakiś wizualby bełkot, bo też ten film często wykłada się scenariuszowo na najprostszych rzeczach, więc dosyć łatwo obarczyć ten kawałek…