
A woman, thrown into the stay-at-home routine of raising a toddler in the suburbs, slowly embraces the feral power deeply rooted in motherhood, as she becomes increasingly aware of the bizarre and undeniable signs that she may be turning into a dog.
3 takes · 0 hearts · 0 replies
I would have had a better experience going to the art exhibition than I did watching the movie.
This is the substance for people who can’t stomach the substance. And Amy Adams is right up there with Demi Moore when it comes to brave performances.
Wow, dawno nie widziałem niczego tak tendencyjnego. Główna bohaterka która przez 2/3 filmu jest po prostu odpychająca, a na pewnym etapie powinni zawinąć ją w kaftan bezpieczeństwa; jest traktowana niczym istota bez skazy, a nawet ofiara. I to tylko dlatego, że urodziła dziecko. Film nawet przez sekundę nie udaje obiektywizmu, i jedzie po całym otoczeniu głównej bohaterki, z wyjątkiem niej samej, plus postaci chronionych przez matkochron, tj. takich które też urodziły. Oczywiście wszystkie wydarzenia są ukazywane wyłącznie z jednej - matczynej perspektywy, bo to ona jest tą która cierpi : - Jej głupi mąż wrócił z pracy i nawet nie potrafi wykąpać ich dziecka bez jej pomocy, a ona chce chwili relaksu
- Jej głupi mąż chce wieczorem pograć na konsoli, chyba zdurniał, przecież ona urodziła dziecko
- Ten głąb nie rozumie, że ona musi zajmować się dzieckiem przez 30h na dobę, bo urodziła…