
Wake Up Dead Man: A Knives Out Mystery2025
Aug 17, 2026 · imported from Letterboxd
Najmniej natchniona intryga w tej serii do tej pory, mimo iż większość filmu przyjdzie nam spędzić na terenie kościoła. Terenie który uważam za zdecydowanie najsłabszy (znowu) anturaż ze wszystkich trzech, chociaż tutaj dużo zależy od poczucia estetyki. Dla mnie miejsca akcji są nie tylko monotonne, ale też pozbawione duszy (wink); chociaż muszę przyznać, że akustyka samego wnętrza kościoła jest świetna i nawet raz czy dwa została kreatywnie wykorzystana. Za to tym, co stoi tutaj na najwyższym poziomie w tej franczyzie, jest humor który trafia idealnie w moje gusta, bo jest dosadny, momentami wręcz balansuje na granicy wulgarności; a do tego bywa nieoczywisty (przerwanie taśmy "do not cross" to majstersztyk). No ale co z chyba największym mięskiem tych filmów, czyli obsadą? Na papierze jest cudowna jak zwykle, niestety w samym filmie... nie ma żadnych cudów. Chociaż sami aktorzy wykonują swoją pracę bezbłędnie, to mam wrażenie że poziom pisania postaci i dialogów między nimi, zaliczył lekki regres od czasu Glass Onion. Postać księdza granego przez O'Connora z którą przyjdzie widzowi spędzić najwięcej czasu (nie licząc Blanca), jest tak pozbawiona charyzmy, że kwadrans po seansie nie potrafię sobie przypomnieć żadnej mocniejszej sceny z nią w roli głównej. I niby jego przeciwieństwem jest drugi z księży grany przez Brolina (MVP filmu imo), ale to żaden spoiler iż nie ma go na ekranie bóg wie ile czasu. Jedna z postaci to w ogóle byłem pewien, że jest swego rodzaju red-herringiem i okaże się zamieszana w sprawę, bo to niemożliwe żeby była po nic, ale... jest po nic. Nie jest źle, to jednak nadal Knives Out czyli topka nowoczesnych-filmowych kryminałów, ale jak dla mnie lekki spadek formy po dwóch poprzednich i modlę się, żeby to nie była tendencja. Może malutki zawodzik mnie ukłuł, jednak mimo tego już czekam na reveal obsady do kolejnej odsłony.