
Brazil, 1977. Marcelo, a technology expert in his early 40s, is on the run. Hoping to reunite with his son, he travels to Recife during Carnival but soon realizes that the city is not the safe haven he was expecting.
4 takes · 0 hearts · 0 replies
事後請AI幫我整理解說才比較懂 要說喜歡嗎好像也還好 本屆奧斯卡最對不到頻率的片子
assistindo direito dessa vez (em casa, ironicamente). Gosto muito de como o filme não se limita a referenciar os anos 70 no contexto histórico-político ou na ambientação com figurino e direção de arte (que estão muito boas mesmo), mas também no próprio estilo. A filmagem e a edição são mais interessantes do que muita coisa que vemos no cinema hoje. Poderia ser mais? Sim. Nem sempre a construção dos planos é a mais inventiva do mundo, mas muitas vezes encontra soluções bem criativas. Interessante como saí meio perdido da minha sessão no cinema, mas dessa vez senti que algumas coisas são explicadas e reforçadas até demais. Principalmente em um momento com as meninas do “tempo atual”: Marcelo é Armando. Armando é Marcelo. O verdadeiro nome do Marcelo é Armando. Sacou? Eu tenho minhas dificuldades de atenção, mas não precisa me tratar como consumidor médio da Netflix. O filme ganha muito mais quando as revelações aparecem de outras maneiras.
Shot brilliantly, some great scenes and Wagner Moura was the best thing. Not everything landed for me. It tried to show personal trauma, stories of people taking refuge, police brutality/corruption etc etc. Too messed up as to what the film want to convey towards the end. It’s a mixed bag of so many good things but I felt disoriented. Stunning film to watch visually though. I don’t get the hype this is getting. I can’t believe this is getting a lot more attention in an ongoing awards season than far superior foreign language films like “It was just an accident” and “Sentimental value”. Not saying THE SECRET AGENT is a bad film. Just not award winning worthy (except best actor).
Kompletnie nie rozumiem zachwytów, ale to tak zupełnie. Przecież to jest akcyjniak bez akcji, ze ślamazarnym tempem i arcynieciekawymi postaciami, łącznie z głównym bohaterem. Wlecze się to niemożebnie, a do tego jest długie, dlatego cieszę się że nie musiałem się męczyć z tym na festiwalu/w kinie na raz, tylko mogłem sobie to podzielić na dwie części (a i tak mnie zmęczył ten film). W kontekście zbliżających się Oscarów - mam nadzieję, że przegra z Sentimental Value, a nominacja dla najlepszego aktora (i wygrany Złoty Glob xD) dla Wagnera Moury to jakiś żart. Ok, jest wiarygodny w tym co robi, ale nie robi nic ponad to, co robią dowolni inni aktorzy z dobrym warsztatem w randomowych flimach, które nawet nie powąchały nagród. Nie wiem co się dzieje, przy zachowaniu odpowiednich proporcji The Secret Agent to dla mnie nowa Emilia Perez. Aha, po co w ogóle ten fragment z teraźniejszości na koniec? Chyba tylko po to, żeby jeszcze bardziej dopompować metraż.