
Struggling to survive in post-WWI Copenhagen, a newly unemployed and pregnant young woman is taken in by a charismatic elder to help run an underground adoption agency. The two form an unexpected bond, until a sudden discovery changes everything.
3 takes · 0 hearts · 0 replies
There are some things as humans, we don’t want to imagine and as a writer, we don’t want to write it on a paper. That’s exactly what I just witnessed here and I was speechless after unsettling and twisted revelation. Anything more I say, it will ruin it for those who haven’t watched. Magnus von Horn is one of the gutsy directors - firstly for writing it and then executing it on screen - both these things I would have seriously not imagined or even written. Then in the end I saw “Inspired by true story” and that was a double shock. Uff. This was a disturbing and darkest ride at the cinema but phenomenally directed, shot, performed and written. Genre defying masterpiece. I just couldn’t find any flaws in this film.
kanim dondu amk
Broni się pod względem realizacyjnym. Kilka ujęć to groza w najczystszej postaci, a muzyka wzbudza niepokój zawsze gdy się pojawia. Poza tym jednak meh. Film nie jest nawet w połowie tak ciężki i ponury, jakim próbuje być, mimo iż skrupulatnie odhacza prawie każdy motyw, który mógłby sprawić, że widz XXI wieku poczuje się źle (brakuje chyba tylko krzywdzenia zwierząt). No dobra, TA JEDNA SCENA robi wrażenie, nawet kiedy się wie, że wszystko do niej prowadzi. Trochę głupio, że później jest powtórzona, bo ten sam żart nie bawi dwa razy. Szkoda też, że film wycofuje się ze swojego okazywania ludzkiej okrutności i samolubności. Naprawdę się zawiodłem, kiedy okazało się, że jedna z dwóch głównych postaci po prostu ślepo wierzy we własną dobroć, druga natomiast próbuje za wszelką cenę swoje uczynki odpokutować. Jeszcze raz meh, i pewnie za miesiąc zapomnę. Aha, i cały wątek z właścicielem…