
The Fantastic 4: First Steps2025
Aug 17, 2026 · imported from Letterboxd
Nie sposób odmówić temu filmowi ciepła i bardzo pozytywnego wydźwięku, dzięki którym może to być nienajgorszy wybór przy jesiennej chandrze czy czymś takim. Pomaga w tym całkiem niezła chemia między czwórką głównych bohaterów oraz to że trójka z nich jest naprawdę likeable. Trójka, bo postać Johna jest irytująca, nieśmieszna i nieciekawa, a jedyną jego cechą która go minimalnie ratuje, jest gotowość poświęcenia się (chociaż być może aż za bardzo). Poza tym to kolejny film który przekonuje mnie w twierdzeniu, że Joseph Quinn to nie jest najlepszy aktor, i zastanawiam się skąd go ostatnimi czasy aż tyle w Hollywood. Chociaż żeby być fair, jestem pewien że skrypt nie pomagał wspinać się na wyżyny swojego aktorskiego skilla, bo nawet pozostała trójka jest po prostu przyzwoita, ale trudno żeby było inaczej przy tak nieskomplikowanej i kliszowatej nawet w ramach gatunku superhero historyjce. Akurat tego się spodziewałem, no i film nawet przez moment nie udaje czegoś większego, więc nie traktuję tego jako wadę, a po prostu neutralną cechę tego filmu (chociaż kiedy w końcówce Sue niby umiera, to już lekko podchodziło pod parodię). Za to tym co zdecydowanie jest wadą tej produkcji, i to taką na którą trudno przymknąć oko, jest jej brzydota. Jest kilkanaście momentów, które można podpiąć pod po prostu nieudane CGI oraz kilka od których krwawią oczy, głównie te z Surferką. Niestety boli przy filmie, który ma być przede wszystkim audiowizualnym zastrzykiem dopaminy. Właśnie - audio. Jakaś tam muzyka chyba też tu jest, ale jestem już prawie kwadrans po seansie, więc miałem prawo zapomnieć. Ogólnie seans tej wersji F4 jakimś tragicznym doświadczeniem nie był, ale myślę że nawet w obecnym stanie MCU, stać ich na ciut więcej.