
Divine G, imprisoned at Sing Sing for a crime he didn't commit, finds purpose by acting in a theatre group alongside other incarcerated men in this story of resilience, humanity, and the transformative power of art.
2 takes · 0 hearts · 0 replies
It is crazy this wasn’t nominated for best picture. An immaculate film with enrapturing performances. This is a must watch.
Oglądanie Sing Sing jest jak siedzenie na mszy, prowadzonej przez księdza bez grama charyzmy - wszystko wydaje się bardziej interesujące, niż to co masz przed oczami, wliczając w to drapanie się po nosie i patrzenie w sufit. Jedna godzina ciągnie się jak trzy, a ty coraz mocniej marzysz o tym żeby wyjść. Tak jak o wyjściu na wolność marzy główny bohater filmu. Filmu głównie o tym, że sztuka potrafi dać namiastkę wolności nawet w takim miejscu jak zakład karny, czyli coś, co było w kinie już setki razy. Tutaj żadnej odkrywczości w obranej tematyce nie ma, raczej same klisze (w tym oczywiście kilka kadrów z pięknym widokiem, za oknem ogrodzonym kratą). Za pewną nowość można uznać co najwyżej fakt, że faktyczni osadzeni weszli w role samych siebie (i wypadli naprawdę dobrze). Doceniam, ale nie na tyle żeby pozytywnie ocenić coś tak mało angażującego. Wielką zagadką jest dla mnie to, jakim cudem ten film kosztował prawie 90mln dolarów