
Mickey 172025
Aug 17, 2026 · imported from Letterboxd
Ależ tutaj wszystko jest ZA BARDZO. Morały podawane ZA BARDZO in your face, ZA BARDZO przerysowane postacie, na czele z Markiem Ruffalo (który dodatkowo mocno przeszarżował), ZA BARDZO naiwne zakończenie. Nie to żebym wymagał od twórcy Parasite nie wiadomo jakiej subtelności, ale tam udało się obśmiać tę grupę społeczną którą obśmiewa się najłatwiej - ze smakiem, jednocześnie nie idąc w zero-jedynkowość i nie wciskając w jedną postać wszystkich najgorszych ludzkich cech, nie dając w zamian żadnej pozytywnej. Karykatura postaci grana przez Marka Ruffalo, jak ja jej kurwa nienawidzę. W sumie cel Bonga Joon Ho został osiągnięty w jakiś pokrętny sposób, bo miałem się tym zbiorem negatywnych cech brzydzić. Tak, zbiór negatywnych cech to dobra nazwa na to coś, co miało być postacią. Pozostali członkowie załogi są napisani niewiele lepiej. No ale nawet odkładając tę całą kreskówkowość na bok, historia przedstawiona w Mickey 17 jest po prostu... płytka. To co mogło być tu najciekawsze, czyli jakieś filozoficzne rozważania nad tym czym jest dusza, człowieczeństwo, czy k̶l̶o̶n̶o̶w̶a̶n̶i̶e̶ drukowanie jest moralne itd, jest tylko lekko liźnięte i to głównie w pierwszym akcie filmu. Zostaje tylko prosta opowiastka, która niczym nie zaskakuje i średnio angażuje (w sumie to co najlepsze, było w zwiastunach xD). Zawód. Gdyby nie nazwisko oscarowego reżysera, to przeszedłby pod radarem jeszcze bardziej niż przeszedł. Ale z "C3 - hang the baby" śmiałem się bardziej niż powinienem.