
Marty Supreme2025
Aug 17, 2026 · imported from Letterboxd
Największym problemem tego filmu jest... jego główna zaleta, czyli nieprawdopodobnie udany-bodźcujący początek, przez co ciągle zalicza stopniowy zjazd aż do końca, bo niemożliwym byłoby utrzymanie tej nadpobudliwości przez cały czas, nawet dla J. Safdiego. Obrazek podczepiony pod Forever Young i linijce o wyścigu to złoto w najczystsztej postaci xD (przy okazji fajnie pokazujący jak uczestniczymy w wielkim wyścigu już od "małego"). Oczywiście daniem głównym jest tutaj tytułowy Marcin, grany przez Chalameta, który jest obecny chyba w każdej jednej scenie(?). No i przyznam, że jest to najlepsza rola w jakiej go widziałem, tyle że to zbyt dużo nie mówi, bo nie jestem wielkim fanem i piewcą jego talentu. Zanim sam coś napisałem, zdążyłem już wysłuchać recenzji Tomasza Raczka, który powiedział coś na zasadzie - Chalamet wybił się na plecach Di Caprio, bo praktycznie kopiuje tu dokonania jego kariery. I cholera - coś w tym jest, te takie przyciągające oko widza tryhardzik momenty faktycznie się pojawiają, i to właśnie wtedy Chalamet jest najlepszy. Ale ja chcę pochwalić tę aktorkę z głównej obsady, która dostała najmniej spotlightu w trwającym sezonie nagrodowym, czyli Gwyneth Paltrow. To jak fenomenalnie równoważy i rozpoznaje momety kiedy może ukraść trochę ekranu Chalametowi, a kiedy powinna być dla niego raczej "trampoliną", to definicja dobrego supporting aktorstwa. Ekranowa Diva przez wielkie D. Jeśli więc Timothée dostanie Oscara za tę rolę, a prawdopodbnie dostanie, to właśnie Gwyneth powinien wymienić jako pierwszą w swoich podziękowaniach.