
Lady Snowblood1973
Aug 17, 2026 · imported from Letterboxd
Nie wiem dlaczego dopiero teraz zabrałem się za dzieło, dzięki któremu mógł powstać mój ukochany Kill Bill, no ale lepiej późno niż wcale. I matuchno jakie to jest dobre. Nie licząc jednego mniej więcej dziesięciominutowego fragmentu, który delikatnie zwalnia szybkie tempo opowieści, jest to revenge story idealne (chociaż nawet ten wolniejszy fragment może być zaletą, jeśli ktoś potrzebuje chwili oddechu). Jest to revenge story piękne, i nie mam na myśli tylko ślicznych kadrów idealnie komponujących się z łagodnym kobiecym śpiewem, czy też efektownie odcinanych kończyn i tryskającej dookoła czerwoniutkiej posoki. Piękno tego filmu tkwi w głównej bohaterce, która jest żywym nośnikiem wartości takich jak honor czy rodzina. I która pokazuje jak ważny w ludzkim życiu jest jakiś cel, jakikolwiek by on nie był. Uwielbiam ten moment w filmie, kiedy nasza bohaterka nie wie co dalej ze sobą zrobić, bo wydaje jej się, że wypełniła zadanie do którego została stworzona (i to dosłownie lol, ten fragment z matką oddającą swoje ciało losowym typom byleby zajść w ciąże - miazga). Oczywiście Krwawa Pani Śniegu to również te obowiązkowe (z perspektywy dzisiejszego widza) retrospekcje treningów z surowym mistrzem, dzięki którym w ramach homage'u zrodzi się pózniej Pai Mei ❤️. No i słodko-gorzki finał (tej części), czyli taki jakie lubię najbardziej.