
Blue Moon2025
Aug 17, 2026 · imported from Letterboxd
"That's the wonderful thing about art, isn't it? It waits for you." Musiałem tu wrzucić jakiś cytat z filmu, który sam jest bardzo szczodry w swoim cytowaniu, więc padło na ten, który mówi że sztuka nigdzie nie ucieka. Fajnie mi się on rymuje z tym, że Linklater przełamuje dawno utarty konsensus dotyczący orientacji Harta, szukając w swoim filmie czegoś więcej niż najprostszych odpowiedzi. No FOMO, no homo (tak, chodzi o dosłowny rym). Jednocześnie to też nie tak, że reżyser słowami i czynami głównego bohatera czemuś zaprzecza, coś podważa. Parafrazując słowa owego bohatera - jak można być artystą, nie kochając wszystkiego co żyje? Dla Linklatera miłość jest czymś znacznie bardziej skomplikowanym niż pociąg seksualny, co akurat jest banalne, ale już mnie banalne jest rozróżnienie miłości od uczucia dopełniania się, tej niewidzialnej nici porozumienia. Miłość u Linklatera jest całkowicie pozbawiona logiki. Miłość u Linklatera niejedno ma imię (vide powracające "I love you. Just not that way"). Wreszcie miłość u Linklatera nie jest bezwarunkowa, co przejawia się nie tylko w dialogu dwóch kolesi zastanawiających się na głos, czego może chcieć atrakcyjna młoda kobieta od podstarzałego lecz wpływego faceta, który jest około 30cm poniżej tych wymaganych 180; ale również w tym że ten podstarzały facet odczuwa wyraźną zazdrość, kiedy ktoś przebywa z osobą dzięki której jest mniej samotny, i której nawet daje dojść do słowa (jest przez to nazwany dobrym słuchaczem xD), nawet jeśli nie chce tej osoby dla siebie. I za tę dojrzałość ubóstwiam Blue Moon. No i jeszcze za fantastycznych Ethana Hawka i Margaret Qualley (chociaż jest jej mniej niż się spodziewałem). No i jeszcze za kilka żarcików słownych, do których mam słabość. Delikatnie mniej za to, że film nie potrafi się chociaż na chwilę zamknąć. No ale widocznie taki był Hart.