
Anora2024
Aug 17, 2026 · imported from Letterboxd
Przed seansem moje oczekiwania były naprawdę duże i zostały spełnione w większości, ale nie całkowicie. Niby wszystko tu gra i jest na swoim miejscu, jednak czegoś zabrakło, chociaż trudno mi jednoznacznie określić czego konkretnie. Może nieco głębszego pochylenia się nad klasowością? Może delikatnego pogłębienia relacji głównej bohaterki z jej bff? Może kilku scen bardziej przybliżających życie Ani przed poznaniem Ivana? Bo wbijamy się w jej (i reszty bohaterów) życie z grubej rury, bez żadnego tłumaczenia kto z kim, co i jak. Nie ma tutaj miejsca na jakiekolkiwek retrospekcje, czy przynajmniej wspominki z przeszłości. Zostawia to sporo niedopowiedzeń, które naturalnie mogą być zaletą, ale nie można też z ich liczbą przesadzić. Chociaż trzeba przyznać, że film zgrabnie się rzeczonymi niedopowiedzeniami bawi, nie podając na tacy praktycznie nic. Widz nawet do końca nie wie, dlaczego Ani tak kurczowo trzyma się relacji ze swoim kochankiem. Czy jest to po prostu chęć zatrzymania przy sobie luksusowego życia, czy może faktycznie z czasem zrodziły się między nimi głębsze uczucia? Osobiście jako cynikowi jest mi bliżej do pierwszej opcji, ale fajnie że film zostawia to w zasadzie dowolnej interpretacji, podrzucając tylko małe sceny-wskazówki. A propos małych scen, sporo się tu dzieje na drugim planie, który warto bacznie obserwować, chociaż czasami może być to trudne we wszechobecnym w filmie chaosie. Bo właśnie, mimo że już od pierwszych scen czuć że to dzieło Bakera, tak miewałem tu flashbacki z dzieł braci Safdie, takich jak Good Time i Uncut Gems. Chaos na ekranie, dialogi kilku przekrzykujących się postaci naraz, to na pewno nie jest kwestia przypadku. Zresztą to że Baker inspirował się braćmi Safdie, najlepiej widać w najbardziej chaotycznej dialogowo scenie, gdzie jedna z postaci zaczyna tłuc szkło kijem baseballowym, co jest już naprawdę jawnym nawiązaniem do Uncut Games. W każdym razie na ekranie dzieje się dużo, często za sprawą fenomenalnej Mikey Madison, która ma tutaj co grać. Sceny długich krzyków, dosyć odważne sceny erotyczne, sceny wzruszenia, sceny smutku, sceny śmiechu. Czy jest to rola godna Oscara, do którego Mikey jest powoli przymierzana? Nie wiem, ale z pewnością jest to rola warta zapamiętania. Podumowując, Anora to dzieło bardzo udane, ale podobnie jak jej bohaterowie - w pewnym sesnie wybrakowana. PS Dziwne że Ani jako sexworkerka od razu przedstawia się swoim (prawie) prawdziwym imieniem PS 2 t.A.T.u. się tutaj nie spodziewałem