
Good Luck, Have Fun, Don't Die2026
Aug 17, 2026 · imported from Letterboxd
Zaczyna się tak dobrze, że przez chwilę uwierzyłem, iż zapoznam się z dwoma nowymi arcydziełami w ciągu jednego dnia, co naturalnie jest dość rzadkim i trudnym do osiągnięcia zjawiskiem. Niestety im dalej w las, tym gorzej. Pierwsze objawy zaniepokojenia pojawiły się u mnie, kiedy zacząłem podejrzewać, że Verbinski cały ten film może podsumować jednym, jakże boomerskim wnioskiem (i po części tak właśnie się stało). Do tego początkowo dość subtelny humor, który na tamtym etapie do mnie trafiał, gwałtownie przeszedł na tory hiperbolizacji, przez co od pewnego momentu mamy do czynienia z pełnoprawną parodią. Co prawda jest to zabieg świadomy, który z pewnością znajdzie (a nawet już znalazł patrząc na jego noty) swoich fanów, ale ja do nich nie należę. Nie umawiasz się z kimś na strzelanie z pistoletów na wodę, żeby zbombardować go wodną armatką. Sama konstrukcja opowieści którą początkowo wziąłem za zaletę, dosyć szybko okazała się być kulą u nogi reżysera, który miał mocno ograniczony potencjał w budowaniu charakterów swoich postaci. No ale przynajmniej (dla niektórych) mógł dzięki temu sparodiować więcej epizodów Czarnego Lustra. Chociaż do pewnego momentu, to chyba(?) nie jest parodiowanie. Tak czy siak nie był to najlepszy pomysł na budowanie postaci, które są przez to płytkie i średnio chce im się kibicować.