
Dracula2025
Aug 17, 2026 · imported from Letterboxd
Ta wersja Draculi potwierdziła coś, czego można się było domyślać, czyli to że filmy bazujące na tej historii, będą się dzielić na te przed i po Nosferatu Eggersa. Nie zliczę ile razy podczas seansu, złapałem swój mózg na skojarzeniu "o, scena 1:1 jak tam, tylko tutaj jest zrobiona dużo gorzej". Chociaż żeby być fair, Dracula : A Love Tale idzie też swoją własną drogą. Tylko czy to droga do bycia dobrym filmem? No nie bardzo. Chyba największy problem leży w tym, że nie mam pojęcia czy to jest jakiś pastisz, czy to na poważnie. I twórcy raczej też nie wiedzą, bo gromkopierdny romans dosłownie większy niż życie stale przeplata się z cringem i mrugnięciami okiem. Jest jeden taki luźny moment, który byłbym gotów wielbić - ten musicalowy - ale nie wielbię przez paskudny blue screen. W ogóle pod względem tego jak ten film wygląda, jest bardzo nierówno. Kostiumy np. są niezłe, kilka ślicznych panoramek też się znajdzie, a z drugiej strony wnętrza pałaców to albo właśnie chamsko wklejone tło, albo nieciekawe scenografie które nie przykuwają uwagi. Nawet jeśli powstrzymać się od porównań z zeszłorocznym Nosferatu, które byłyby dla niego oblegą, to i tak mogło być dużo lepiej. Aktorsko powiedzmy że jest ok, chociaż mamy tu do czynienia z najsłabszym Christophem Waltzem jakiego doświadczyłem, zgaduję że przez kiepsko napisaną postać bez grama charyzmy. Miał być wielki romans, a widywałem opery mydlane które wzbudzały we mnie więcej emocji, bo tutejszy Dracula wzbudził co najwyżej chęć ziewania. Wątek z perfumami-feromonami przemilczę, chociaż aż dziwne że nie jest to product placement żadnej dużej marki perfum.